piątek, 1 czerwca 2018

Przedpremierowo: "Głosząca kres" Jay Kristoff

"Głosząca kres" Jay Kristoff, Tyt. oryg. Endsinger, Wyd. Uroboros, Str. 608
PREMIERA: 6 czerwca 2018r.

"Jakby sam świat właśnie się kończył."

Jay Kristoff to jedno z moich ciekawszych odkryć. Niebanalny styl, pomysł na fabułę i wysokiej klasy wykonanie to tylko jedne z licznych pozytywów, które w serii Wojny Lotosowej biją się o uwagę czytelnika. Dlatego mimo wielkich oczekiwań na "Głosząc kres" czułam również żal, jaki zawsze towarzyszy mi w przypadku ostatnich spotkań z ulubioną serią.

Na szczęście autor z nawiązką wynagrodził mi moją stratę tworząc finał jaki od niego oczekiwałam - pełen zwrotów akcji, smutków i radości oraz emocji, od których nie można było się oderwać. Z charakterystycznym dla siebie dystansem po raz kolejny wprowadził mnie do fabuły mocno angażującej tego kto uwielbia wszechobecne działania rebelii, które w trzecim tomie sięgają zenitu. Tym razem autor wojnie poświęcił najwięcej uwagi, przez co szczegółowy opis starć dostarczył mi w finale najwięcej emocji - z zapartym tchem śledziłam ostatnią rozgrywkę patrząc z jaką determinacją walczą moi ulubieni bohaterowie i cierpią, gdy przyjdzie zmierzyć się z prawdziwym obliczem śmierci. Szczególnie widząc zmiany jakie zachodzą w postaciach, gdy nagle sojusznicy zmieniają swoje przekonania a dawni wrogowie stają po stronie tych, którzy chcą walczyć o prawdę i szczęście.

Fascynujący świat japońskiej kultury przepleciony z obecną dla tego miejsca mitologią dodał wydarzeniom uroku i w zaskakujący sposób połączył się z zaawansowaną technologią. Autor wykazał się przez to nie tylko wielką wyobraźnią, ale i pomysłem, który całkowicie mnie do siebie przekonał. Jednak to nie tylko świadomość wszechobecnego klimatu była kwintesencją akcji, ale sam przebieg fabuły, w którym Wyspy Shim pod rządami okrutnego szoguna zatracają własną indywidualność będąc tylko przykrywką dla egoistycznego władcy. Wszechmocna Gildia wciąż uparcie dąży do ukarania tych, którzy ich zdaniem na to zasłużyli i tylko nieliczni są w stanie się zbuntować. Jednak w grupie siła i to daje głównym bohaterom bodziec do działania - podejmują wyzwanie by ostatecznie stawić czoła wszechpotężnym rządom i organizują rewolucję, która dostarczy bohaterom oraz samemu czytelnikowi masy emocji tak potężnych, że niemal namacalnych.

"Głosząca kres" to bitwa i tego oczekujcie od kontynuacji - wielu starć, dramatycznych potyczek i (niestety) strat w bohaterach. Jednak bez tego powieść nie byłaby kompletna: chociaż wydarzenia mogą rozdzierać nam serce, od samego początku wiedziałam, że będzie musiało do tego dojść. W między czasie dostrzegłam również na drugim planie to co charakterystyczne dla Jay'a Kristoff'a - wielką przyjaźń między bohaterami, subtelne niemal niewidoczne wyznania miłosne oraz pełno emocji o których wcześniej wspomniałam, a które w finale sięgnęły zenitu!

"Głosząc kres" to kontynuacja jakiej oczekiwałam. Wszystkie oczy zwrócone na Yukiko wraz z Buruu u boku liczyły na to, że dziewczyna wyzwoli Shimę i pozwoli by kraj odrodził się na nowo. Tylko jaką cenę przy tym poniesie? Kto zginie a kogo uda się ocalić? Czy potęga Gildii zostanie obalona raz na zawszę? Odpowiedzi znajdziecie w pełnym emocji finale, który dostarczy Wam mnóstwa wrażeń. Wojna Lotosowa zbiera swoje ostatnie żniwo. Przygotujcie się na nadchodzący kres. Nie obejdzie się bez wzruszeń i przyspieszonego bicia serca, ale właśnie taki finał był tutaj potrzebny.

"Ogrodnik" Agnieszka Płoszaj

"Ogrodnik" Agnieszka Płoszaj, Wyd. W.A.B., Str. 480

"Uśmiechnął się i skoczył prosto w ogień."

Tajemnice, tajemnice, tajemnice... Bez nich trudno o dobrą powieść. Wie o tym Agnieszka Płoszaj , autorka "Ogrodnika", książki pełnej tajemnic, jak to w kryminałach bywa.

Chociaż tak naprawdę nie jest to typowy kryminał. Autorka postawiła na misz-masz gatunkowy, by nie nudzić czytelnika jednym wątkiem i tak w książce znajdziecie poza tym sensację, romans czy obyczaj, które w połączeniu całkiem nieźle się spisują. Fabuła jest płynna i dynamiczna, intrygi i tajemnice na przemian pojawiają się na pierwszym planie, by w rezultacie zaskoczyć czytelnika pomysłem i całkiem sympatycznym zakończeniem.

Historia opowiada perypetię Julii, kobiety którą mogliście poznać w pierwszym tomie serii ("Czarodziejka"). "Ogrodnik" to drugi tom jej przygód, nawiązujący w pewnych momentach do wcześniejszych wydarzeń, ale z doświadczenia wiem, że bez zachowania kontynuacji też się można dobrze bawić podczas lektury. Julia to bohaterka mocna w przekazie, która ciągnie do problemów, stąd dużo wydarzeń w fabule i jeszcze więcej niebezpiecznych sytuacji. W obecnej sytuacji po wcześniejszych wydarzeniach ma nadzieję na chwile wytchnienia, w końcu nie zawsze boss mafijnego półświatka jest w stanie odpuścić grzechy i zamknąć wojnę. Tylko czy na pewno to gwarantuje kobiecie bezpieczeństwo?

Jak się okazuje autorka lubi rzucać kłody pod nogi swojej bohaterce i po raz kolejny zapewnia jej chwile nieprzerwanych problemów. By chronić swoich bliskich Julia na nowo nawiąże kontakt z szefem mafii, jednak tym razem będą zmuszeni podjąć wspólną drogę. W tym samym czasie mąż kobiety - Tomek, prowadzi śledztwo w sprawie zakatowanej na śmierć nastolatki. Niespodziewanie wszystko się łączy i po raz kolejny wszystkie drogi prowadzą do... Julii. Tak właśnie wygląda najnowsza historia od Agnieszki Płoszaj - dużo pościgów, nieoczekiwanych zwrotów akcji, ślepych zaułków i tropów, które usilnie wskazują na powiązania z główną bohaterką. Dzięki temu akcja nabiera rozpędu i miło przerzuca się kolejne strony mając poczucie niepewności tego, co może dalej na nas czekać. Pamiętajcie jednak, ze to nie jest rasowy kryminał, który przyspiesza bicie serca i zmusza do intensywnego myślenia - nie tym razem. To spokojna powieść w smaku kryminalnej zagadki, która prowadzi nas od wydarzeń do wydarzeń i nigdzie się nie spieszy.

Jednak chociaż akcja jest ciekawa a bohaterowie sympatyczni, było coś co nie przekonało mnie w pełni do historii - sam styl autorki był miejscami zbyt płaski i nie wprowadzał tyle emocji ile potrzebowałam. Gdyby nie to, historia byłaby znacznie lepsza, choć i tak uważam, że to niezła propozycja na wakacyjny wypoczynek, która umili nam czas i wciągnie w intrygującą zagadkę. Dlatego polecam książkę przede wszystkim miłośnikom spokojnych kryminałów i tym, którzy zawsze doszukują się głębszego wątku miłosnego, który w tej książce odegra kluczową rolę. Jaką? O tym musicie przekonać się sami!