niedziela, 1 marca 2020

"Zima czarownicy" Katherine Arden

"Zima czarownicy" Katherine Arden, Tyt. oryg. The Winter of the Witch, Wyd. Muza, Str. 544

Wasia i Morozko powracają w trzeciej części przygód, stanowiącej kontynuację "Niedźwiedzia i słowika" oraz "Dziewczyny z wieży", by walczyć ze śmiertelnymi i magicznymi wrogami i ocalić obie Rusie, tę widzialną i tę niewidzialną.

Magiczna, nastrojowa i sentymentalna podróż w głąb baśni dedykowanej dla starszych i tych trochę młodszych.

Uwielbiam powieści z nutą magii, nawiązujące do baśni i utrzymujące ten niezwykły klimat. Dlatego rozpoczęłam swoją przygodę z serią Katherine Arden czyli Trylogią Zimowej Nocy. Pierwszy tom ("Niedźwiedź i słowik") całkowicie mnie oczarował, kontynuacja ("Dziewczyna z wieży") okazała się jeszcze lepsza, więc z zapartym tchem czekałam na zakończenie przygód młodej bohaterki. Oczarowana klimatem oraz magią przepełniającą książkę żałowałam jednocześnie, że to już czas na pożegnanie.

Lubicie, gdy historia jest płynna, mądra, w pełni dopracowana i zaskakuje? W takim razie oto propozycja dla Was. Cała trylogia przekonuje do siebie dopracowaniem ze strony Arden, która włożyła sporo pracy w trylogię (a także serca, co widać) a finalny tom jest dokładnie taki jaki można było sobie wyobrazić - pięknie zamyka wszystkie wątki, uzupełnia naszą wiedzę oraz kieruje bohaterów ku nieoczywistemu rozwiązaniu. Wiemy już, że pod naporem różnic w postrzeganiu świata odległa, czasami także mroczna Rosja rozpadła się na dwie części. Wiemy także, że to Wasilisa Petrowna otrzymała rolę głównej bohaterki prowadząc nas przez te dwa wyjątkowe miejsca pokazując ich wady oraz zalety odkrywając prawdę, ponieważ widzi zdecydowanie więcej niż inni. Nadszedł więc czas, by dowiedzieć się czy misja, która na początku ją przerastała, dziś zakończy się powodzeniem.

Nie chcę zbyt wiele zdradzać z fabuły ostatniego tomu, bo czystą przyjemnością jest samodzielne poznawanie losów Wasi, ale akcja wciąż skupia się wokół losów tej dziewczynki a autorka po raz kolejny wykonała swoją pracę misternie planując każdy jej krok, by akcja była spójna i wiarygodna. W to wszystko ponownie zostały wmieszane podania i wierzenia z folkloru rosyjskiego, które budują nieziemski klimat wokół całej historii. Magia, którą już w pierwszym tomie Arden powołała do życia wciąż stanowi główny wątek działań bohaterów, ale nie odbiega od swojej fantastycznej formy, czyli jest po prostu magiczna jak w bajce.

Prawdę mówiąc trudno pozbierać mi myśli po lekturze. Tyle się działo! Świat magicznej Rosji ogromnie mnie wciągnął, bohaterów z miejsca polubiłam i nawet podobała mi się ta wizja ludzi popełniających błędy, w których drzemie tyle samo dobra co zła. Całość jest piekielnie emocjonująca, ale to finalny tom przyniósł dla mnie wiele sprzecznych uczuć, pożegnań, śmiechu i łez wzruszenia. Trudno było mi rozstawać się z tym miejscem, mając w pamięci wspaniały wątek romantyczny czy już przy ostatnich stronach tęskniąc za całym tym folklorem. 

"Zima czarownicy" to piękne zwieńczenie losów młodej Wasi. To także pożegnanie pełne wzruszeń, ale i w pełni dopracowany styl oraz struktura. Jestem zachwycona tym co Katherine Arden oddała w nasze ręce i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś pokusi się o podobną serię. Tymczasem serdecznie Wam polecam całość, która zyskuje w oczach czytelnika przy poznawaniu kolejnych tomów, gdy wcześniej niekoniecznie zrozumiane wątki otrzymują racjonalne wyjaśnienia. Ta historia jest pełna uroku. Uwielbiam ją!

"Władcy czasu" Eva García Sáenz de Urturi

"Władcy czasu" Eva García Sáenz de Urturi, Tyt. oryg. Los seniores del tiempo, Wyd. Muza, Str. 512

"Władcy czasu" to spektakularne zakończenie wszystkich wątków rozpoczętych w "Ciszy białego miasta". 

Zagadka sprzed lat jeszcze nigdy nie sięgała tak daleko. Czy odwołania do średniowiecza okażą się tragiczne w skutkach?

Eva García Sáenz de Urturi napisała trylogię kryminalną, która przekonała ludzi na całym świecie. Fani różnych gatunków pod wpływem licznych pozytywnych opinii na moment zmieniali swoje upodobania, by zobaczyć w czym tkwi fenomen i nie mogli oderwać się od lektury. Ja nie musiałam porzucać innych książek, ponieważ ten gatunek uwielbiam, ale również przepadłam w świecie stworzonym przez autorkę, w tych tajemnicach i zagadkach, które w końcu, w finalnym tomie doczekały się ostatecznego rozwiązania. 

Wszystkie książki łączą się w spójną całość, więc nie ma szans, żebym poleciła Wam czytanie bez zachowania chronologii. Mimo różnych zagadek w każdej z trzech części pojawiają się konkretne fakty i kluczowe dla danych motywów szczegóły, które kontynuowane są dalej, więc czystą przyjemnością było dla mnie sięgnięcie po ostatni tom i zobaczenie jak mądrze autorka poradziła sobie z zamknięciem tego co rozpoczęła. Zdradzić mogę niewiele, ale zapewniam, że mnóstwo było zaskoczeń i uśmiechu, gdy wszystkie moje podejrzenia rozmywały się pod wpływem zupełnie innego zakończenia niż te, które sama przewidziałam.

Ta część opiera się mocno na przeszłości, która będzie miała swoją ingerencję w teraźniejszość. Wszystko za sprawą Diego Veilzaz, tajemniczego pisarza kryjącego się pod pseudonimem, który napisał powieść historyczną o średniowiecznej Vitorii, w której żył aktualnie. Sięgał do czasów 1192 roku i rozkochał w sobie czytelników teoriami na temat ówczesnych wierzeń, przekonań i - oczywiście - miłosnych rozterek. Nie spodziewał się, że w 2019 roku znajdzie się śmiałek, który zacznie naśladować średniowieczne zbrodnie i to z prawdziwym okrucieństwem. Unai López de Ayala – Kraken ponownie wkracza więc do akcji. Tylko czy uda mu się wygrać wyścig z czasem?

Po raz kolejny otrzymujemy niesłychanie mądrą, przemyślaną i bardzo świadomie poprowadzoną fabułę z licznymi wątkami. Każde działanie bohaterów ma tutaj swoje znaczenie, każdy los odbicie w późniejszych wydarzeniach. Dużo się więc dzieje, akcja nie pozwala na nudę a postacie są w pełni złożone i zachwycają swoimi profilami psychologicznymi. Szczególnie tajemniczy morderca, który wydaje się zaskakująco brutalny w swoich zbrodniach i nawet ja - fanka kryminałów - czasami musiałam złapać oddech przed kolejną sceną. Plus za wiarygodność, świetny styl i dynamikę, ale to przede wszystkim całość, nie odrębne części prezentuje się wspaniale na tle pozostałych książek tego gatunku.

"Władcy czasu" to zakończenie jakiego lepiej nie mogłam sobie wymarzyć. Seria od pierwszego tomu skradła moje serce i cieszę się, że utrzymała swój wysoki poziom aż do samego końca. Tych z Was, którzy jeszcze nie znają twórczości Sáenz de Urturi odsyłam do "Cisza białego miasta" a wszystkich innych zapewniam, że finał na pewno spełni wszystkie Wasze oczekiwania. Ja jestem zachwycona!