wtorek, 2 marca 2021

"Moc amuletu" Bianca Iosivoni, Laura Kneidl

 "Moc amuletu" Bianca Iosivoni, Laura Kneidl, Tyt. oryg. Midnight Chronicles – Schattenblick, Wyd. Jaguar, Str. 400
 

449 zbiegłych dusz. 449 dni, żeby posłać je z powrotem do krainy umarłych. 

 

Z połączenia takiego duetu mogła wyniknąć tylko zaskakująca powieść. Bianca Iosivoni oraz Laura Kneidl pokazały się z najlepszej strony jako cenione autorki powieści romantycznej, więc gdy nawiązały współpracę i postanowiły w duecie stworzyć wspólną serię - nie mogłam się jej oprzeć.

Trochę żałuję, że autorki postawiły na powieść z gatunku fantasy, bo obie świetnie radzą sobie z New Adult i to w tej roli bardziej mi pasują, ale mimo wszystko postanowiłam zaryzykować. Szczególnie, że już w pierwszych zapowiedziach pojawiały się obietnice burzliwego i wcale nie oczywistego romansu, więc dalej mogło być tylko lepiej.

Muszę przyznać, że na początku trudno było mi wgryźć się w tą opowieść. Nie będę Was oszukiwać - wstęp był po prostu nużący. Nic się nie działo, więcej było pustego gadania niż konkretnej fabuły a bohaterowie nie wykazywali żadnych charyzmatycznych cech, przez co nie mogę powiedzieć, że od pierwszych stron zapałałam do nich sympatią. Początek był trudny więc i to uważam za minus dla tej książki, ale im dalej w las tym co raz lepiej, druga połowa wciągnęła mnie już tak jak powinno się to zadziać od początku i w finale już nawet nie pamiętałam tych trudnych chwil wstępu. Mam wrażenie, że autorki potrzebowały czasu, by się rozkręcić, zrozumieć siebie nawzajem, połączyć siły i kiedy to nastąpiło - fabuła zmieniła od razu bieg i od razu wypadła lepiej. Mogę tym samym sądzić, że kolejne tomy tej dość długiej serii będą co raz lepsze i będę bez problemu mogła zapomnieć o słabym rozpoczęciu.

Sama historia jest naprawdę intrygująca a pomysł ma w sobie potencjał. Roxy, łowczyni duchów, ma przed sobą poważną misję i nie do końca wierzy, że uda się jej wygrać. Musi złapać 449 zbiegłych dusz w taką samą liczbę dni, a to wydaje się po prostu zadaniem nie do wykonania. Na całe szczęście otrzymujemy silną bohaterkę, która nie boi się stawiać czoła wyzwaniom i chociaż na początku powieści wydawała mi się nijaka, teraz, znając już zakończenie pierwszego tomu, śmiało mogę napisać, że polubiłam jej postać, podobnie jak nieznajomego, którego uratowała a z którym połączyło ją szczere, wiarygodne uczucie. Autorki zdecydowały się na romans będący jedynie wątkiem pobocznym i chwała im za to, ponieważ tym sposobem nie tylko wypadło to zdecydowanie bardziej naturalnie, ale i mogłam się skupić na akcji, która w drugiej połowie książki naraziła bohaterów na niebezpieczeństwo oraz wprowadziła wiele przeciwności.

Mimo trudnych początków uznaję lekturę "Moc amuletu" za udaną i już wypatruję kolejnych tomów. Wstęp faktycznie nie zagrał, ale po poznaniu całej historii zamykałam ostatnią stronę z przekonaniem, że bardzo lubię główną bohaterkę i w pełni kibicuję jej w trudnym wyzwaniu. Podobały mi się też stworzenia przewijające się przez tekst, nieprzyjazne stwory oraz zbłąkane dusze dodające całości uroku. Tym samym liczę na jeszcze lepszą kontynuację i dalsze emocje związane z romansem Roxy oraz jej nowym przyjacielem. Muszę przyznać, że to oryginalne podejście do New Adult w świecie fantasy jednak mnie do siebie przekonało i cieszę się, że cała seria liczy sobie sporą liczbę tomów.

"Co komu pisane" Jacek Skowroński, Maria Ulatowska

 "Co komu pisane" Jacek Skowroński, Maria Ulatowska, Wyd. Prószyński i S-ka, Str. 384
 

Opowieść o sile zemsty, która dominuje nad wszystkimi innymi emocjami, bo mieści się w niej i miłość, i smutek, i tęsknota.

Czasami przechodzimy obojętnie obok jakiejś powieści czy twórczości danego autora, bo nie sposób przeczytać wszystkie wydawane książki choćby nie wiem jak bardzo by się chciało. W tych pominiętych dziełach na pewno kryją się perełki, które uciekają nam sprzed nosa a dla mnie do niedawna właśnie czymś nieosiągalnym była twórczość Jacka Skowrońskiego i Marii Ulatowskiej. Na szczęście sięgnęłam po ich przedostatnią wspólną książkę "Pałac w Moczarowiskach" po której zakochałam się w ich stylu oraz fabule przez co z prędkością błyskawicy nadrobiłam zaległości i tak dotarłam do najnowszej lektury, czyli "Co komu pisane".

I muszę przyznać, że to powieść, która trafiła idealnie w mój gust. Od początku do końca czułam się zaintrygowana lekturą, wręcz zahipnotyzowana rozgrywanymi wydarzeniami. Autorzy bardzo umiejętnie przedstawiają fabułę jako coś co bez problemu mogłoby rozegrać się we współczesnym, otaczającym nam świecie przez co sama historia już zupełnie inaczej wpływa na czytelnika, który wierzy w każde przeczytane słowo i nie może odłożyć lektury aż do ostatniej strony. A nawet po zakończeniu książki wciąż rozmyślałam o losach bohaterów.

Lekkie pióro, umiejętność odwzorowania prozy życia, wspaniała kreacja bohaterów oraz mnóstwo emocji to kluczowe punkty charakteryzujące powieści tych autorów. Nie zabrakło tego w ich najnowszym dziele opowiadającym o cichej podwarszawskiej wsi, która już niebawem zapłonie od niecodziennych wydarzeń. Na początku ma się wrażenie, że autorzy wrzucają nas w sam środek powieści obyczajowej z nutą romansu, ale z czasem fabuła zmierza w historię z dreszczykiem i uważam, że to bardzo dobre posunięcie. Otrzymujemy bowiem nieoczywistą opowieść o lekarzu ginekologu oraz o pisarce, która szturmem wkroczy w jego życie i wszystko zmieni.

Pisana ze smakiem, pomysłem oraz nawiązująca do wszystkich szczegółów powieść powoli pozwala nam poznać bohaterów od podszewki. Najbliższy jest nam lekarz, Tomasz, który wydaje się skrywać wiele prywatnych sekrecików, ale z czasem i Janina ujawnia swoje prawdziwe oblicze choć przez to również pakuje się w prawdziwe niebezpieczeństwo. Rośnie napięcie, pojawiają się przeróżne emocje a czytelnik jest zachwycony, że może brać w tym wszystkim udział.

"Co komu pisane" to intrygująca, niebanalna powieść, która zaskakuje wraz z rozwojem fabuły. Zapiszcie sobie w pamięci ten duet, jeśli jeszcze nie mieliście okazji się z nim zapoznać, ponieważ ich książki są naprawdę dobre a fabuły wciągają na całego. Polecam zacząć przygodę z ich książkami właśnie od najnowszego tytułu, który jest lekturą świetnie napisaną i od razu nawiązującą kontakt z czytelnikiem.