czwartek, 2 grudnia 2021

"Bezczelny prezes" Meg Adams

 "Bezczelny prezes" Meg Adams, Wyd. Niezwykłe, Str. 345


Wkrótce okazuje się, że uczucia będą ich najmniejszym problemem.


Meg Adams powraca z nową romantyczną historią. Czy i tym razem pozytywnie nas zaskoczy? Czy ponownie możemy liczyć na historię pełną uniesień? Przekonajmy się!

Czytałam kilka książek autorki i patrząc z perspektywy czasu przyznaję, że "Bezczelny prezes" trafia na listę tych najlepszych oraz najbardziej dopracowanych. Lektura jest pomysłowa, miejscami zabawna, kiedy indziej intrygująca oraz dająca do myślenia a także - nie mogło być inaczej - bardzo romantyczna i zmysłowa.

Głównych bohaterów można z miejsca polubić. Olga to twarda dziewczyna, która wie czego chce i dąży do wyznaczonego sobie celu a branża deweloperska po której skutecznie pnie się na szczeblach służbowej kariery jest jej największą pasją. Robert, jej dość arogancki przełożony może nie robi dobrego pierwszego wrażenia podkradając bohaterce wymarzone stanowisko, ale wierzcie mi - to wszystko ma jakiś cel. Słowne przepychanki, liczne sceny oburzenia, starć oraz walki o to co komu się należy zaowocują płomiennym romansem okraszonym nutką dodatkowym, intrygującym wątkiem.

Chodzi o to, że autorka nie stawia jedynie na zwykłe chwile uniesienia pomiędzy bohaterami a bawi się ich historią, manipuluje czytelnikiem, pozostawia sobie pole do manewru a tym samym udowadnia, że nie powiedziała ostatniego słowa. Od pierwszych stron można wyczuć wiszącą w tle tajemnicę, nadchodzącą intrygę, która nieźle namiesza w fabule i to bardzo dobre posunięcie ze strony autorki, ponieważ przegania to nudę na którą nie ma miejsce, gdy czytelnik świetnie się bawi w gronie Olgi i Roberta jednocześnie doszukując się rozwiązania zagadki.

Powoli zmierzamy do połączenia się bohaterów, do ich miłosnej relacji w której pojawiają się sceny erotyczne, ale przemyślane i absolutnie nie gorszące. Akcja może nie gna na złamanie karku, ale w tym przypadku jest to zbędne. Pojawia się szczery uśmiech na twarzy podczas lektury, pojawia się również chęć kibicowania bohaterom a także rodzi się ciekawość związana z drugim, subtelnie kryminalnym motywem, który ładnie dopełnia ten obraz.

Meg Adams napisała książkę, która na pewno rozgrzeje serca wielu romantyczek. To lektura spokojna, której nigdzie się nie spieszy, ale jednocześnie pełna emocji oraz moich ulubionych słownych przepychanek. Namiętna, zaskakująca, trzymająca w napięciu a w dodatku łącząca w sobie wszystkie elementy biurowego romansu niezbędnego do dobrej zabawy. "Bezczelny prezes" nie wyjawia swojej tajemnicy do samego końca, ale samą lekturę przeczytacie w jeden wieczór, bo nie ma się ochoty odkładać jej ani na minutę.

"Kiedy spadnie pierwszy śnieg" Beata Majewska

 "Kiedy spadnie pierwszy śnieg" Beata Majewska, Wyd. Jaguar, Str. 344

Ona z odzysku, on po przejściach.


W gronie autorek wydających świąteczne książki nie mogło zabraknąć Beaty Majewskiej, która przecież potrafi czarować swoich czytelników poprzez słowa i piękne romantyczne historie. Czy zatem i "Kiedy spadnie pierwszy śnieg" można wpisać na listę jej udanych lektur? Zdecydowanie!

W słodko-gorzkiej, zimowej, świątecznej atmosferze autorka prowadzi nas przez  historię, która wcale taka kolorowa nie jest. Główni bohaterowie zmagają się z prywatnymi demonami, które nie pozwalają im w pełni zaangażować się w życie a początkowe emocje przypominają bardziej zgryzotę i nieszczęście niż pozytywny klimat przedświątecznej krzątaniny. To jednak wstęp, który ma pokazać, że życie bywa trudne i wyboiste, ale warto przejść się po takiej drodze, by na jej końcu odnaleźć szczęście.

Hanka i Kajetan wydają się mieć serca skute lodem. Obydwoje po ciężkich przejściach i trudnych sercowych doświadczeniach boją się zaangażowania i rozpoczęcia nowego związku. Jednak o ile Hanka jeszcze jakoś sobie radzi o tyle Kajetan wręcz zamknął się na życie i nie oczekuje od niego już nic, pozwalając, by dni przelewały mu się między palcami. Smutno się na to patrzyło, ponieważ Kaj jest świetnie wykreowanym bohaterem i czytelnik ma ochotę go pocieszyć jak najszybciej, ale na szczęście autorka zainterweniowała w postaci rezolutnej Hanki, która mimo trudności przez jakie przeszła, jako jedyna miała wpływa na Kajetana.

To świetnie wykreowani bohaterowie, ponieważ nie tylko przypominają nas samych, ale są w pełni wiarygodni, szczerzy i skrywający liczne tajemnice, których odkrycie stanowi przyjemną choć mocno emocjonalną przygodę. Kaj jest marudnym samotnikiem, który dostrzega świat tylko w złych barwach. Hanka uciekając od trudów życia zaszywa się na odludziu i spotyka tam złowrogo nastawionego mężczyznę, który wcale nie ma ochoty na zimowe zabawy. A jednak szczere podejście kobiety, jej znajomość świata, świetna analiza ludzkich uczuć oraz racjonalność pozwalają dotrzeć do zamkniętego w sobie, ponurego Kaja, który nagle zmienia się nie do poznania pokazując, że gdy z naszych barków spada zło całego świata, w końcu potrafimy głęboko oddychać.

To nie jest świąteczna książka, ona nawet właściwie nie jest szczególnie zimowa, ale myślę, że nie to było zamysłem autorki. Chodzi utaj o lód w sercu bohaterów, który roztapia się pod naporem uroczego choć zdroworozsądkowego wątku romantycznego. "Kiedy spadnie pierwszy śnieg" serwuje nam więc mnóstwo emocji, wzlotów i upadków, pouczeń, ciosów od życia oraz nieśmiało wyglądającej nadziei, która niczym pierwszy płatek śniegu niesie ze sobą poczucie zmian. Cóż, Beata Majewska po raz kolejny pokazała, że zna życie jak mało kto serwując nam powieść obyczajowo-romantyczną, którą bez problemu potrafimy przenieść do realnego świata.