sobota, 30 marca 2019

"Gdzie się podziałeś, Buzzie Aldrinie?" Johan Harstad

"Gdzie się podziałeś, Buzzie Aldrinie?" Johan Harstad, Tyt. oryg. Buzz Aldrin, waar ben je gebleven?, Wyd. Smak Słowa, Str. 448

Minie wiele czasu, zanim Mattias wróci do domu. Naprawdę wiele. By to zrobić, musi najpierw zniknąć.

Pośród tłumu ludzi żyje ktoś wybitny, kto nie chce wychodzić przed szereg. Woli anonimowość i życie prywatne. Jednak w końcu los upomni się o swoje. Nigdy nie znamy dnia ani godziny.

Literatura norweska ma w sobie coś, co zawsze sprawia, że nie mogę jej odmówić. Niespieszny styl, bogate kreacje bohaterów, wspaniałe opisy, lekkie pióro autorów, swobodę tworzenia, wielkość znaczenia. Zawsze pełna oczekiwań podchodzę do nowej książki norweskiego autorka i równie często odnajdę w danej powieści coś co mnie urzeka. Nie inaczej było z Johanem Harstadem, którego powieść okazała się niesłychanie intrygująca.

Jeśli mam być szczera, początkowo podchodziłam do niej bardzo sceptycznie. Opis, który sugerował wszystko i nic, okładka równie tajemnicza. Jednak w tym wszystkim był pewien potencjał, który mógł pomóc osiągnąć tej książce sukces. Więc zaryzykowałam (w końcu nie odmawia się norweskim pisarzom) i przepadłam we wspaniałej propozycji książki o życiu, ludzkości, o społecznych normach i indywidualnych oczekiwaniach. O człowieku, który chociaż miał wszystko, ciągle był sam. I który pewnego dnia stanął twarzą w twarz z nieznanym.

To bardzo osobista powieść, trafiająca do czytelnika poprzez detale. Wydaje się surowa, niemal odległa a jednak z każdą przeczytaną stroną co raz bardziej nam bliska. Wszystko bowiem rozpoczyna się w roku 1999, kiedy ludzkość nie jest pewna tego co ją czeka. Mattias, zwykły ogrodnik, nie oczekuje od życia niczego szczególnego. Ma dziewczynę i pracę a to zdecydowanie wystarcza mu do szczęścia. Jednak pewnego dnia wszystko się zmienia. Na prośbę przyjaciela jedzie wraz z nim w trasę koncertową, by przypilnować brzmienia. Ma wrócić już po tygodniu. Jednak po drodze doświadcza rzeczy, które wywracają do góry nogami jego stabilne życie. I nie wraca, a na pewno nie teraz. Minie wiele czasu zanim wróci. Wcześniej jednak zniknie.

Porywająca i głęboka oraz niezwykle dojrzała. To książka, po której możecie się wszystkiego spodziewać. Humorystyczna kiedy trzeba, zdystansowana i przyziemna, jednocześnie bogata w masę przeróżnych emocji. Oczywiście swoje uznanie znajdzie przede wszystkim u odważnego czytelnika, który lubi eksperymentować i nie zamyka się na style oraz wśród tych, których ciągnie do norweskiej literatury. Dlatego ogromnie cieszę się, że poznałam powieść Harstada, która zmieniła moje postrzeganie świata i która oczarowała mnie tak bardzo jak to tylko możliwe. Wszystkim - poczynając od realnej kreacji głównego bohatera po jego niezwykłą przygodę. 

Styl autora odgrywa tutaj największą rolę. Mistrzostwo! Humor, realia, przyziemność, pewność siebie, detale - można tak wymieniać bez końca. "Gdzie się podziałeś, Buzzie Aldrinie?" to przeplatanka mroku i nadziei, szczęścia i tragizmu oraz wszystkiego co ludzkie. Wyjątkowa i zaskakująca, cicha oraz śmiała jednocześnie. Dawno nie czytałam tak dobrze skonstruowanie książki, która dostarczyła mi wielkiej przygody życia.

8 komentarzy:

  1. Tym razem nie jestem zainteresowana, więc spasuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpuszczę sobie :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Na pewno nie w najbliższym czasie, ale może kiedyś po nią sięgnę.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  4. Pomyślę nad nią, ale raczej nie sądzę :)

    Pozdrawiam,
    Lady Spark
    [kreatywna-alternatywa]

    OdpowiedzUsuń
  5. Cześć, taka drobna uwaga - podałaś zły tytuł oryginalny (po holendersku) :) i może warto nadmienić tłumacza? Niestety czaami się o nich zapomina a wykonują mnóstwo dobrej roboty :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A mnie recenzja zachęca do tej książki. I to bardzo.

    OdpowiedzUsuń