poniedziałek, 29 grudnia 2025

"List do Mikołaja" Anne Marie

 
"List do Mikołaja" Anne Marie, Wyd. Amare, Str. 218
 

Czy magia świąt może uleczyć złamane serca?

 

Świąteczne powieści wydaja się nieść ze sobą nad wyraz duży bagaż emocjonalny. Czy to za sprawą magii kryjącej się w bożonarodzeniowym klimacie? A może to autorzy czuję wówczas większą więź ze swoimi bohaterami? 

Chociaż jeśli chodzi o twórczość Anne Marie, nigdy nie zawodzi pod względem wiarygodności czy dopracowania. Nie pierwszy raz trzymam w rękach powieść autorki i nie pierwszy raz czuję się oczarowana jej wyobraźnią, gdy z czegoś banalnie prostego tworzy wielowymiarowy, ekscytujący obraz. W swojej najnowszej książce autorka po raz kolejny pokazuje się z najlepszej strony, pisze o magii świąt, która wydaje się zmieniać człowieka a także o dziecięcych marzeniach, zbyt trudnych do zrealizowania w dorosłym świecie, ale pięknych w swojej prostocie, wyjątkowych pod względem oczekiwań. 

Asia ma zaledwie sześć lat a już musi radzić sobie z trudnymi doświadczeniami. Nieustające kłótnie rodziców doprowadziły do rozłamu małżeństwa a mama dziewczynki przestała być już taka radosna jak kiedyś. Asia postanawia więc wykorzystać nieuwagę dorosłych i pisze list do mikołaja z prośbą o uśmiech dla swojej rodzicielki. Nie spodziewa się, że jedna misja zakończy się klęską przez burzę śnieżną. Gdyby nie jeden waleczny, psi nos, nie wiadomo co stałoby się z dziewczynką. Ale czy właśnie nie tak rozpoczynają się wstępy do lepszych opowieści? 

Trzeba przyznać, że na niewielkiej ilości stron autorka zamknęła bardzo dużo pozytywnych emocji. Mimo smutnych zdarzeń stawiających bohaterów w miejscy, w którym się znaleźli, czytelnik od początku czuje nadzieję, jest przekonany, że tuż za rogiem wydarzy się coś dobrego a obecność merdającego ogonka pięknie dopełnia całości. Marie pisze o zwykłych ludzkich słabościach, o dzieciach postawionych w środku konfliktu dorosłych, o smutnych momentach, które nas naznaczają, ale niekoniecznie definiują. Ostatecznie bowiem liczy się do tak zakończy się dana sytuacja a tutaj pojawi się wsparcie bliskich osób, pewien właściciel bohaterskiego psa oraz poczucie, że każdemu z nas, mimo nisko wiszących burzowych chmur, przysługuje możliwość patrzenia w błękitne niebo.

Łzy wzruszenia pojawiają się podczas lektury, ale to dobre emocje, oczyszczające. Każdy z nas marzy o tym, by życie potoczyło się tak jak sobie tego wymarzymy a gdy dzieje się zupełnie inaczej - pocieszeniem wydają się lektury takie jak "List do Mikołaja". To szczera opowieść o dziecięcych pragnieniach, która pokazuje prostotę ludzkiej duszy, która zaskakuje przesłaniem i pozwala mieć nadzieję. Dodatkiem będzie przeuroczy przy bohater oraz miłość, która pojawi się w najmniej spodziewanym momencie.  

niedziela, 28 grudnia 2025

"Bezwzględnie Twój" Jamie Applegate Hunter

 
"Bezwzględnie Twój" Jamie Applegate Hunter, Tyt. oryg. Viciously Yours, Wyd. BeYa, Str. 280
 

Nie istnieją granice, których bym dla ciebie nie przekroczył!  

 

Czas i przestrzeń nie ma granic, gdy do głosu zostaną dopuszczone głębokie emocje. Czy przeznaczeni sobie bohaterowie pokonają postawione na ich drodze bariery?

Zapomniany gatunek paranormal romance nieśmiało przypomina o swoim istnieniu co niewątpliwie cieszy takich zagorzałych fanów jak ja. Ponownie możemy wkroczyć do świata wielkich możliwości, który zaskakuje na każdym kroku, który pobudza wyobraźnię i pokazuje miłość w najczystszej formie. Nim jednak do tego dojdziemy, warto wspomnieć o samym stylu autorki, który z lekkością oraz swobodą prowadzi nas przez plastyczne opisy miejsc oraz bohaterów. Wszystko wydaje się być na swoim miejscu, choć jednocześnie mamy poczucie, że nie jest to lektura burząca jakieś mury, nie, porusza się znanymi schematami, żongluje charakterystycznymi dla gatunku motywami, ale robi to w sposób tak przyjemny dla wyobraźni, że właściwie nie można jej niczego zarzucić. 

Następca tronu Królestwa Gór w swoje trzynaste urodziny otrzymał od bogów imię przeznaczonej mu dziewczyny. To była tradycja. A jednak tym razem wydarzyło się coś niebywałego, ponieważ Amelia nie była fae, była człowiekiem. Rennick związany ze swoim królestwem do dwudziestego piątego roku życia nie mógł podążyć drogą ukochanej. Pisał więc listy jako tajemniczy nieznajomy a ona zakochała się w jego wytrwałości. Nie spodziewała się jednak, że pewnego dnia przyjdzie im się połączyć wypełniając królewski obowiązek. 

Intensywna fabuła pokazuje nam moc uczucia przekraczającego wszelkie bariery. Bohaterowie różni od siebie niczym woda i ogień dają się porwać tej nietypowej sytuacji i nie wykazują żadnego sprzeciwu. Rennick gotowy do skrzywdzenia każdego kto źle spojrzy na jego ukochaną jest porywczy i nieprzewidywalny, natomiast Amelia niestety stosunkowo naiwna w swojej wielkiej aspiracji do bycia wybranką wielkiego króla nie widzi jego wad. Wydaje się, że to czytelnik jest tutaj od stawiania granic, ale nie ma na to większej ochoty, gdy dobrze się bawi śledząc tą jakże dynamiczną akcję, mocno wybuchową, skupiającą się także na pikantnych scenach. Miejmy świadomość, że to lektura z pogranicza dobrej zabawy, nie mająca na celu umoralniania czy niesienia jakiejś wiedzy, a kiedy potraktujemy ją w ten sposób, dostrzeżemy pełen urok magicznego świata, który rządzi się swoimi prawami. 

Dobra opowieść w dawnym stylu paranormal romance, którą warto potraktować trochę z przymrużeniem oka, a odwdzięczy się smacznym poczuciem humoru czy emocjami otulającymi czytelnika swoimi ramionami. Ma swoje potknięcia, które wybaczamy już na początku, ponieważ celem "Bezwzględnie Twój" jest dobra zabawa i własna definicja miłości przebijającej się przez czas, oczekiwania, konwenanse. Idealna na leniwe popołudnie, by popuścić wodze fantazji. 

piątek, 26 grudnia 2025

"Kalendarz adwentowy 2. Dwanaście dróg do domu" Jolanta Kosowska, Marta Jednachowska

 
"Kalendarz adwentowy 2. Dwanaście dróg do domu" Jolanta Kosowska, Marta Jednachowska, Wyd. Novae Res, Str. 306
 
 

Magia świąt działa, nawet gdy jesteśmy zbyt dorośli, by w nią wierzyć...

 

Ponownie wracamy do losów podopiecznych pewnego domu dziecka, którzy nauczyli nas jak ważna jest bezinteresowna dobroć. Dziś ich historia nie tylko inspiruje, ale intryguje tym co stało się po "żyli długo i szczęśliwie...".

Autorki podejmują wcześniejsze wątki jednocześnie zaznaczając upływ czasu. Natomiast nie tracą rozmachu jeśli chodzi o treść, ponieważ silne emocje wciąż widoczne są na pierwszym planie a losu postaci ani przez moment nie są nam obojętne. Odniosłam nawet wrażenie, że kontynuacja okazała się odrobinę mocniejsza, lepsza, bardziej dosadna, właśnie przez pokazanie pryzmatu pomiędzy kiedyś a teraz. Powieść obyczajowa łączy się tutaj z motywem dorastania, wyciągania wniosków z podejmowanych decyzji a także ze wspomnianym klimatem świąt Bożego Narodzenia, który daje nadzieję na lepsze jutro, inspiruje do niesienia dobra, pokazuje prawdziwe człowieczeństwo w drobnych gestach.

Dwadzieścia lat temu w domu dziecka przy ulicy Zimowej zamieszkiwało dwanaście wyjątkowych wychowanków. Dziś wydają się być innymi ludźmi, rozrzuconymi po całym świecie. Jednak gdy dawna opiekunka, Grażyna, trafia do domu opieki z pogarszającą się z dnia na dzień pamięcią, jej dawni wychowankowie decydują się zjednoczyć i spędzić ostatnie wspólne święta. Wszystko po to, by przywołać czar dawnych czasów, sięgnąć po wspomnienia, oddać otrzymane kiedyś dobro. Tylko czy wszyscy będą chcieli powrócić do tego co było?

Fabuła wydaje się mieć własny rytm, oddychać w zupełnie nowy, odżywczy sposób. To nie jest ta sama nostalgiczna, smutna opowieść, którą spotkaliśmy w pierwszym tomie a faktycznie silnie niosąca nadzieję dla każdego człowieka. Rozpisana na trzysta stron akcja pozwala nam poznać bohaterów na nowo, wejść w ich lęki, marzenia, nadzieje, zrealizowane cele czy niespełnione ambicje, dostrzegając jak radzili sobie przez czas rozłąki z czytelnikiem. Otrzymujemy zatem szeroki wachlarz różnorodnych sylwetek idealnych do głębszej analizy a tuż po tym mnóstwo emocji, gdy dostrzegamy jak szybko przemija życie, jak trudno jest w pewnym momencie zebrać wspomnienia i jak ważne są one dla naszego zdrowia psychicznego - nie materialne błahostki, nie zgromadzone pieniądze, a pamięć sięgająca wyjątkowych chwil czy bliskość drugiego człowieka. 

Mądra, świadoma, bazująca na problemach współczesnych czasów lektura pod dowództwem dwóch utalentowanych autorek zmienia się w wyjątkową opowieść pełną wartości wartych zapamiętania. Wspaniale było odkrywać nowe drogi poznanych wcześniej bohaterów, czerpać inspirację z ich losów czy wyciągać pewne konsekwencje. "Kalendarz adwentowy 2" pokazuje magię świąt w jej prawdziwej odsłonie: jako wartość człowieka, który potrafi nieść bezinteresowne dobro w momencie, gdy druga strona bardzo tego potrzebuje. 

środa, 24 grudnia 2025

"Kalendarz adwentowy" Jolanta Kosowska, Marta Jednachowska

 
"Kalendarz adwentowy" Jolanta Kosowska, Marta Jednachowska, Wyd. Novae Res, Str. 264
 
 

Najpiękniejsza świąteczna opowieść, jaką przeczytasz tej zimy!

 

Usiądźcie wygodnie w ulubionym fotelu i dajcie się porwać lekturze stawiającej na świąteczny klimat. Jolanta Kosowska oraz Marta Jednachowska zapraszają nas bowiem w sam środek inspirujących wydarzeń. 

Proza obu pań jest mi doskonale znana, więc od początku miałam pewne podejrzenia co do jakości poprowadzonej akcji. Czułam, że będzie to opowieść angażująca oraz opierająca się na silnych wartościach i właściwie już pierwsze strony potwierdziły moje założenia. Lekka jak piórko a jednak w pełni dojrzała, świadoma proza prowadziła mnie przez wzloty i upadki prawdziwego życia, sięgała po motywy otaczające nas na co dzień oraz w delikatny, ale jednocześnie stanowczy sposób kierowała moje myśli w stronę potrzebujących, pokazując, że szczęśliwy jest ten kto ma zapewniony komfort psychiczny. 

Akcja powieści rozgrywa się w domu dziecka, tuż przed świętami Bożego Narodzenia, gdy trwa przyjemny rozgardiasz przygotowań. Opiekunki robią wszystko, by zapewnić wychowankom namiastkę prawdziwego domu, ale to trudne, gdy pieniędzy brakuje nawet na skromne prezenty. Ratując sytuację dyrektorka decyduje się zorganizować bożonarodzeniowy jarmark a Klaudia, jedna z wychowawczyń za własne pieniądze kupuje dla wszystkich adwentowe kalendarze. I tak niespodziewanie rozpoczyna się przygoda pełna zaskakujących, wzruszających akcentów. 

Fabuła miała nieść nadzieję i w swoim wydźwięku faktycznie nawiązuje do ludzkiego dobra, ale muszę przyznać, że dla mnie w dużej mierze była historią mocno poruszającą a momentami wręcz smutną. Trudno czytało się o losach dwunastu podopiecznych, którzy wspierali się wzajemnie a osobno prezentowali indywidualne marzenia i aspiracje, ale w tle pojawiała się świadomość, że życie to nie bajka i nie każdemu pisane jest odpowiednie zakończenie. Mimo wszystko autorki starały się ukazać magię cudu świąt, pokazały prawdziwe ludzkie oblicze w konfrontacji z dziecięcymi marzeniami i zaznaczyły jak ciężka praca wpływa na dalsze życie, gdy przychodzi zebranie owoców, tych fizycznych jak i psychicznych. 

Jolanta Kosowska i Marta Jednachowska piszą o życiu, o jego codziennych wyzwaniach oraz niesprawiedliwości, która dotyka nas na każdym kroku. Dzieci w niczym nie zawiniły a jednak ich start w dorosłość okazał się trudniejszy niż pozostałych. I o tym jest właśnie "Kalendarz adwentowy", owszem, magia świąt jest tutaj widoczna na każdym kroku, ale ważniejsze są wartości ukryta na drugim planie, które nawiązują do walki o własne szczęście, pokazują jak łatwo można nieść dobro, gdy są na to chęci i jak wiele ciepła pojawia się wraz z dziecięcym uśmiechem. 

poniedziałek, 22 grudnia 2025

"Kochanica Francuza" John Fowles

 
"Kochanica Francuza" John Fowles, Tyt. oryg. The French Lieutenant's Woman, Wyd. Rebis, Str. 544
 

Jedna z najgłośniejszych powieści Johna Fowlesa. 

 

Powieść nietuzinkowa, ponieważ uwalniająca wiele silnych emocji. Pisana z pasją, oddaniem i inteligencją zatrzymującą czytelnika na dłużej.  

Twórczość Fowelsa poznałam przy lekturze Mag, bardzo wymagającej, szczegółowej a jednak równie pięknej w swoim przesłaniu co powyższa publikacja. Książki autora wydają się charakteryzować ponadprzeciętnością nie tylko jeśli chodzi o liczbę stron, ale i samą drogę płynięcia fabuły, ponieważ z jednej strony nawiązują do prozy życia, z drugiej wyciągają z niej to co umyka nam na co dzień. To nie jest moralizatorska opowieść, która będzie wymagać odpowiedzi na zadane pytania a swobodna treść do własnej interpretacji, zaangażowania na licznych płaszczyznach psychologicznych aż w końcu czerpania przyjemności z lekkości stylu, trafnie dobranych emocji czy analizy złożonej sylwetki bohaterów. 

XIX wieczna Anglia i moralne dylematy sercowych problemów. Arystokrata z wyższych sfer przyrzeczony innej, zarzucił sieć na pewną guwernantkę. Mówiono, że oddała już komuś swoje serce, ale zostało ono złamane, więc czy nie podjąć wyzwania i pokazać, że jest się tym lepszym? Czy dlatego było warto porzucić narzeczoną? 

Fabuła podważa kwestie moralne, pozwala nam zatrzymać się na dłużej przy losach bohaterów, spróbować postawić się na ich miejscu, chociaż wyzwanie to będzie ciężkie psychologicznie. Taki jest jednak cel tej książki, przewrócenie wszystkiego do góry nogami na rzecz własnych zachcianek i próba budowania nowego życia na chwiejnych fundamentach. Całości dopełniają dygresje autora przerywające akcję, pokazujące dane zagadnienia teraz i wcześniej. Nie dla wszystkich będzie to odpowiednia forma, ale przyznaję, że ja się tutaj odnalazłam - podobał mi się zarówno pomysł jak i samo wykonanie, coś oryginalnego, świeżego, co zarówno jeśli chodzi o podejście do zdrady jak i samej konwencji książki. Przez całą treść przewija się masa silnych emocji, zaglądamy w sam środek złamanych serc, próbujemy stawiać się na miejscu wybranych postaci, ale nie będzie to łatwe, gdy autor obierze tak dużo potencjalnych dróg rozwiązań.

To opowieść o nas samych, o skrywanych lękach i marzeniach po które nie zawsze potrafimy sięgać. Autor z dojrzałością i głębią pisze o ludzkich słabościach, konsekwencjach podejmowanych decyzji a także o miłości mieniącej się licznymi barwami. "Kochanica Francuza" porywa nas w ekscytującą przygodę na kilka intensywnych wieczorów, porusza do myślenia szare komórki oraz zadaje pytania na które odpowiedzi znajdziemy w głębi własnego sumienia. Złożona powieść pełna ukrytych znaczeń, która przypadnie do gustu nawet najbardziej wymagającemu czytelnikowi. 

sobota, 20 grudnia 2025

"Ptasiek" William Wharton

 
"Ptasiek" William Wharton, Tyt. oryg. Birdy, Wyd. Rebis, Str. 352
 

Niezwykła opowieść o przyjaźni i marzeniach, o miłości i wojnie, o szaleństwie i pięknie.

 

Nie wiem jak to się stało, że dopiero dziś trafiłam na prozę Williama Whartona, ale dzięki temu potwierdza się moja teza, że wznowienia książek są zbawienne dla poszerzenia grona odbiorców.

To historia niełatwa, pełna ukrytych znaczeń, skłaniająca do refleksji i głębszej analizy. Jednocześnie piękna uniwersalna i pisana tak plastycznie, że strony praktycznie przerzucały się same. Dedykowana dorosłemu czytelnikowi, które swoje już w życiu przeszedł, w niejednoznaczny sposób prezentuje blaski i cienie podejmowanych decyzji. Dziwię się przez to, że tak bogata w motywy oraz inteligentnie przedstawiona proza nie jest głośno rozpowszechniana, ponieważ nazwisko autora wydaje się mniej znane niż innych jego konkurentów tworzących prozę piękną. A może to tylko moje wrażenie? Może to mnie umknęły tak smaczne literacko dzieła?

Tytułowy Ptasiek kocha ptaki tak mocno, że czasami widzi siebie w skrzydlatej odsłonie. Nagle jawa zaczęła mieszać się ze snem. To co było niemożliwe stało się opcją na wyciągnięcie ręki. Tylko czy na pewno? Chłopak uciekał od brutalności świata, widma wojny uderzającej w zwykłych ludzi i tym sposobem powstała przepiękna, przejmująca powieść pełna obowiązkowych cytatów do zapisania oraz zapamiętania.  

Wharton pisze o wojnie w zupełnie inny sposób. U niego nie chodzi o walki, starcia, o grozę chwili. U niego króluje wszechobecne napięcie i pewnego rodzaju uczucie zatrzymania, ta przewlekła cisza, która ciągnie się w nieskończoność i jest tak głośna, że piszczy nam w uszach. Sama nie mogłam uwierzyć w ogromny warsztat autora a jednak wzorowo oddał on kreację głównego bohatera, nadając mu cech upodabniających go do nas samych, kształtując jego złożony charakter, pokazując lęk przed śmiercią w nietypowej formie ucieczki w stronę miłości do ptaków. To wszystko podszyte poczuciem szaleństwa, poszukiwaniem własnego miejsca w świecie, miłością w każdej formie. Akcja niespiesznie prezentuje amerykański okres wojny z perspektywy dwóch bohaterów, wgryza się w szczegóły, pozwala się zatrzymać i złapać umykające refleksje, kształtując nasze postrzeganie świata na nowo.

Uśmiecham się na myśl o tej książce, ponieważ wywołała u mnie lawinę silnych emocji. Poruszona dogłębnie losami głównego bohatera nie mogłam się pozbierać po zamknięciu ostatniej strony. To po raz kolejny dowodzi, że powieści pisane w przeszłości wydają się mieć swój własny język, styl, duszę, które nadają im konkretnych kształtów. "Ptasiek" jest dziełem żywym, ponadczasowym, pokazującym świat w jego prawdziwej odsłonie, nawet jeśli jest ona bolesna i wyciska z oczu łzy. Oto idealny przykład jak trudno ocenić drugiego człowieka, gdy składa się on z tak licznych elementów.

czwartek, 18 grudnia 2025

"Zabić drozda" Harper Lee

 
"Zabić drozda" Harper Lee, Tyt. oryg. To kill a Mockingbird, Wyd. Rebis, Str. 392
 
 

"Zabić drozda" to wstrząsająca historia o dzieciństwie i kryzysie sumienia.

 

Często wspominając powyższej książce obawiam się, że moją ekscytacją odstraszę potencjalnych czytelników. Klasyka literatury wciąż bowiem wydaje się być wyborem trudnym do przepracowania. A szkoda, ponieważ umykają nam wówczas dzieła wyjątkowe, takie, które wspomina się latami.

W tej historii nic nie jest typowe, nie ma przegadanych momentów, nudnych scen, niepotrzebnych bohaterów czy odstraszających schematów. Nie, tutaj każde zdanie wydaje się być kluczowe dla dalszej akcji, podszyte treścią przy której warto się zatrzymać. Harper Lee z podziwu godną delikatnością snuje ciężką opowieść, mimo faktu postrzegania spraw oczami dziecka, pokazując ogrom tragedii w zachwycająco plastycznej i - co najważniejsze - inteligentnej formie. To proza obyczajowa, społeczna, poruszająca motywy rodzinne, która próbuje uchwycić prawdę o życiu, jak trudna by ona nie była. 

Atticus Finch podjął się obrony czarnoskórego chłopaka oskarżonego o dokonanie gwałtu na białej dziewczynie. To miał być zwykły proces, ale zmienił się w symboliczną walkę. Historia ta opowiedziana oczami dziewięcioletniej dziewczynki tym mocniej wgryza się w czytelnika, pokazując mu ponury świat bezradności podszyty chwilami szczęścia czy humoru, ponieważ Lee umiejętnie przeplotła ze sobą wszelkie momenty codzienności, nie zapominając o ulotności chwili.  

Akcja rozgrywa się w latach trzydziestych XX wieku, w małym miasteczku, gdzieś na południu Stanów Zjednoczonych. Klimat tej przestrzeni oddany jest w stu procentach, drobiazgowo i wiarygodnie, ponieważ momentami czujemy na plecach spiekotę i pot, gdy słońce nie przestaje świecić. Odczuwam też dogłębnie zaściankowe poglądy, które jeden z bohaterów próbuje przełamać a które tak mocno zakorzenione, ani nie chcą dać się wyplenić, ani odwrócić. Prowadzą za to do tragedii, która jest wyznacznikiem całej akacji a która do samego końca trzyma nas w napięciu, zmusza do głębokiej analizy, do wewnętrznego oburzenia na taką silną  niesprawiedliwość. I do zachwytu nad kreacją bohaterów, zarówno młodej narratorki jak i jej wspaniałego ojca, którego postawa, nie tylko w procesie, ale i w domu, okazała się jedną z najbardziej zapamiętywalnych śladów cichego bohaterstwa. Autorka podjęła wiele tematów: pisała o dorastaniu, poszukiwaniu własnego miejsca w świecie, o indywidualizmie postaci a także o sile rodziny, akceptacji, zrozumienia aż w końcu o rasizmie, tak realnie przedstawionym, że w pewnych momentach wręcz bolesnym.  

Piękna powieść o życiu, które mieni się wieloma barwami, niekoniecznie z pozytywnym wydźwiękiem. Intensywna w przekazie, poruszająca do głębi, wyjątkowa na wszelkie możliwe sposoby. Harper Lee złożyła na nasze dłonie książkę kompletną, która wpływa na serce i rozum czytającego, i po którą sięgając kolejne razy, nauczymy się czegoś nowego. Dramatyczna w cichy sposób, pełna współczucia i ludzka, jedyna w swoim rodzaju. 

wtorek, 16 grudnia 2025

"Milionerka i barman" Roksana Zalewska

 
"Milionerka i barman" Roksana Zalewska, Wyd. Editio Red, Str. 312
 

Przelotny kaprys czy prawdziwe uczucie? 

 

Dwa światy konfrontują się ze sobą w najmniej spodziewanym momencie. Czy są na to gotowi? Czy udźwigną związane z tym silne uczucia? 

Roksana Zalewska zaprasza nas do świata wielkich namiętności, w którym emocje stają na równi z bohaterami. Autorka doświadczona w powieściach romantycznych przedstawi nam misternie skonstruowane relacje, zaskoczy zwrotami akcji i nie pozwoli odłożyć lektury choćby na moment. Za sprawą plastycznego języka poprowadzi nas drogą trudnej miłości, gdy na pierwszym planie staną postacie tak skrajnie od siebie różne. Czy nie chodzi jednak o to, by łamać bariery i podążać wyznaczoną ścieżką? Czy nie chodzi o to, by realizować swoje marzenia za wszelką cenę? O tym przekonamy się podczas lektury, która w zawrotnym tempie zaprezentuje niezwykle barwny spektakl. 

Zoe zawsze dostaje to czego chce. Nauczona, że pieniędzmi może kupić niemal wszystko z zaskoczeniem zauważa, że jest ktoś kto podąża inną ścieżką. Bogata córeczka wpływowego tatusia pewnego dnia poznaje Oliviera, nieśmiałego, skromnego barmana, który wywraca jej świat do góry nogami. I postanawia go zdobyć. On jednak nieustannie wymyka się z jej rąk, oddany swojej córeczce i własnym przekonaniom. Nie wie jednak, że przeznaczenie w końcu utoruje sobie drogę. 

Zaznaczam, że to powieść tylko dla dorosłych, przesiąknięta scenami miłosnych uniesień, dość sugestywnie opisująca odczucia bohaterów względem siebie. Autorka balansując na granicy wystawia czytelnika na pokuszenie, wprowadza go w mroczny świat głębokich namiętności i na tym buduje fasadę potencjalnego związku postaci. W tej rozgrywce liczy się bowiem przede wszystkim zdobycie, pogoń za króliczkiem z nagrodą na końcu i nie ma zbyt wielu pobocznych wątków. Kontrast między Zoe a Olivierem pozwolił z dystansem spojrzeć na dwa skrajne obozy, zrozumieć obie strony, spróbować postawić się na ich miejscu, gdy ta, która ma wszystko nie może mieć jednego, gdy ten, który został zraniony, chce jedynie walczyć o lepszą przyszłość swojego dziecka. 

Ciekawy zarys fabuły w połączeniu z lekkim stylem sprawia, że historię czyta się jednym tchem. Typowo romantyczne oblicze dedykowane dorosłemu czytelnikowi, w którym emocje często biorą górę nad umysłem. "Milionerka i barman" w kontrastowy sposób przedstawia siłę uczucia, jednoczy dwa różne od siebie światy i udowadnia, że osiągnięcie sukcesu możliwe jest jedynie za sprawą zrozumienia oraz pewnych kompromisów. Lektura dla miłośników niezapomnianych wrażeń, dla tych, którzy lubią, gdy serce mocniej bije. 

poniedziałek, 15 grudnia 2025

"Jedz, módl się, kochaj" Elizabeth Gilbert

 
"Jedz, módl się, kochaj" Elizabeth Gilbert, Tyt. oryg. Eat, Pray, Love: One Woman's Search for Everything Across Italy, India and Indonesia, Wyd. Rebis, Str. 424
 
 

Pasjonująca podróż w poszukiwaniu siebie oraz sensu i radości życia. 

 

Ta książka to legenda, która po dziś dzień zjednuje sobie fanów na całym świecie. Doczekała się ekranizacji, doczekała się również wznowień, a najnowsze z nich, w twardej oprawie, zachwyca już na pierwszy rzut oka! 

Zacznijmy od kluczowej informacji: fabuła nigdzie się nie spieszy. To zarówno jej atuta jak i co dla niektórych niestety kluczowy minus. Faktycznie autorka snuje swoją opowieść w drobiazgowy sposób, lekko i plastycznie, ale jednocześnie bardzo swobodnie, bez większej intensywności akcji, więc to może wystraszyć - a niepotrzebnie. Pośród płynącej własnym nurtem historii kryje się wiele ponadczasowych treści, prawdy idealne do głębszej analizy a także doświadczenia, które i nam mogły się przytrafić. Wzloty i upadki głównej bohaterki uchwycono w realnym świetle i na przestrzeni ponad czterystu stron zaprezentowano prawdziwe życie. Całość jednak polecam czytać spokojnie, doszukiwać się w tekście tego co ukryte, razem z Liz doświadczać, czuć, uczyć się i zmieniać. 

Elizabeth miała pracę, męża i spełnione życie. A później przyszła rzeczywistość, rozwód i depresja. Kobieta uciekając od nagromadzonego zła wyruszyła w podróż, by poznać prawdziwą siebie. I tak zaprezentowała nam obraz swoich doświadczeń, dzieląc go na różne części a każda z nich, włoska, indonezyjska czy indyjska niosła nowe lekcje. Z humorem, dystansem i mocnym naciskiem na symbolikę autorka zaprezentowała nietuzinkową przygodę. 

Sądzę, że to książka na którą musi przyjść odpowiednia pora. Czytałam ją dawno temu i wtedy podobały mi się doświadczenia bohaterki, ale nie czułam w nich takiej głębi jak teraz. Dziś dorosła, bardziej świadoma, utożsamiałam się z drogą Liz i jej przemianą. Musicie bowiem wiedzieć, że to czysta prawda, opowieść zaczerpnięta z życia, opisująca wydarzenia, które naprawdę dotknęły autorkę. I chociaż jest to wersja fabularna, równie mocno uderza to jak szybko życie potrafi wywrócić się do góry nogami, gdy z tego co zbudowaliśmy przez lata pozostał jedynie popiół. Utrzymana w klimacie prozy obyczajowej kieruje się przede wszystkim motywem drogi, pokazuje jak wiele trzeba pokonać, by odnaleźć się na nowo a czasem i podjęta walka nie okaże się w pełni wystarczająca. Życie pisze własne scenariusze a wszystkie związane z tym symboliki odkryjecie w powyższej książce, która nie męczy, nie narzuca własnych moralizatorskich prawd a pozwala otworzyć umysł i znaleźć odpowiedzi w głębi siebie.  

To książka niespodzianka, która dojrzewa wraz z kolejno przerzuconymi stronami. Lekka, przyjemna dla wyobraźni, pokazująca prawdziwą prozę życia. Wydaje się być mocno kobieca, może przez wzgląd na silny udział we wszystkich doświadczeniach głównej bohaterki, ale przez to również bardzo inspirująca, w pewien sposób zmieniająca perspektywę myślenia czytelnika. Dojrzała lektura na wysokim poziomie, która pozwala się zatrzymać i wsłuchać we własne pragnienia. Dla mnie - rewelacja!