sobota, 13 lutego 2021

"Hannah" Lucy Wild

 "Hannah" Lucy Wild, Wyd. NovaeRes, Str. 436
 

Jak myśleć o przyszłości, gdy przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć?

 

Tak, jak lubię sięgać po powieści ulubionych autorów, tak bardzo lubię odkrywać nowe style i historie. Dlatego właśnie "Hannah" trafiła w moje ręce, jako książka autorki, której do tej pory nie poznałam oraz jako bardzo dobrze zapowiadająca się historia. Czy zatem spełniła moje oczekiwania?

Tytułowa bohaterka ma zaledwie dwadzieścia lat i liczne koszmary na swoim koncie. Rok temu wydarzyło się coś co silnie wpłynęło ja jej teraźniejszość oraz potencjalną przyszłość. Postanowiła więc przenieść się do Nowego Jorku i tam zacząć od nowa. To okazało się strzałem w dziesiątkę, ponieważ nowe otoczenie okazało się lekiem na jej niezagojone rany a nowo poznani przyjaciele przynieśli ze sobą całą masę pozytywnej energii i szczerego wsparcia.

Liczyłam na ciekawą lekturę i otrzymałam dokładnie to co sobie wcześniej założyłam. Sama fabuła może nie porwała mnie od pierwszej strony, nie trzymała w napięciu czy nie zaskakiwała na każdym kroku, ale okazała się przyjemnym czasoumilaczem. Wybrałam ją jako lekturę do poduszki, do poczytania przed snem, żeby zrelaksować się po ciężkim dniu i w tej roli sprawdziła się idealnie, ponieważ akcja jest dynamiczna, nie ma przestojów a styl autorki jest lekki i przyjemny przez co całość czyta się bardzo szybko.

Lucy Wild sięga po znane nam motywy w codziennej odsłonie. Otrzymujemy więc zagubioną bohaterkę z bagażem traumatycznych doświadczeń na koncie, przyjaciół, którzy służą pomocną dłonią o każdej porze dnia i nocy a następnie romans, który zmienia się na oczach czytelnika ze zwykłej przyjaźni w coś znacznie głębszego. Mam jednak wrażenie, że relacja pomiędzy Hannah a Willem była zbyt mało plastyczna, trochę niedopracowana, wszystko działo się za szybko a zabrakło głębszych emocji. Podobnie jest z całą fabułą, która chociaż lekka i przyjemna, wydaje się kluczyć pomiędzy licznymi tematami, ale nie przystaje, nie pokazuje nam tego jednego, konkretnego motywu i nie skupia się na nim. Wszystko jest jakby skrócone, coś zaczęte, coś niedokończone, chciałoby się więc powiedzieć, że to książka z potencjałem, choć nie wykorzystanym do końca.

"Hannah" na pewno umili popołudnie i jako przerywnik w czytaniu innych, poważniejszych lektur, sprawdzi się w sam raz. Ma plusy, ma też sporo minusów, ale nie jest lekturą złą i mnie osobiście nie zawiodła. Lekka, przyjemna, prosta w przekazie na pewno zyskuje w oczach czytelnika przy końcowych rozdziałach, które wydają się najbardziej dopieszczone i niosące ze sobą coś konkretnego. Liczę więc, że swoją debiutancką powieścią autorka toruje sobie drogę do lepszego stylu i wypracowanego warsztatu, by w kolejnych książkach niejednokrotnie nas zaskoczyć.

piątek, 12 lutego 2021

"Skrawek pola" Kasia Bulicz-Kasprzak

 
"Skrawek pola" Kasia Bulicz-Kasprzak, Wyd. Prószyński i S-ka, Str. 448
 
Czy ubóstwo i niedostatek są człowiekowi przeznaczone na zawsze, czy majątek może zapewnić szczęście? Czy człowiek potrafi przeciwstawić się temu, co przynosi mu los?

 
Do książek Kasi Bulicz-Kasprzak mam ogromny sentyment. Jej "Nalewka zapomnienia" była jedną z pierwszych polskich książek, które udowodniły mi, że nasi rodzimi autorzy wiedzą doskonale jak sprawić, by czytelnik był zachwycony. I tak rozpoczęła się moja przygoda z książkami tej autorki, która trwa do dziś. A na dokładkę dodam, że sama Kasia nigdy mnie nie zawiodła swoimi fabułami.
 
Tym razem autorka oddaje w nasze ręce pierwszy tom nowej sagi. Saga wiejska zapowiada się imponująco, napisana jest bowiem z rozmachem, choć przebija się przez nią przede wszystkim ogromna wiarygodność i proza życia. Fabuła rozpoczyna się w XX wieku, więc od razu na starcie otrzymujemy wspaniały klimat oraz bohaterów w towarzystwie których rzeczywistość na moment przestaje istnieć.

Na Zamojszczyźnie swoje miejsce maja trzy różne rodziny, które łączy jeden fakt - na świat przychodzą dziewczynki. Trójka niepołączonych ze sobą w żaden sposób dzieci nie spodziewa się, że przez lata ich wspólne losy będą łączyć się w zupełne nieprzewidywalny sposób. A kto jak kto, ale Kasia Bulicz-Kasprzak doskonale wie jak zapleść losy bohaterów tak, abyśmy do samego końca nie wiedzieli jak zakończy się ich przygoda, więc całą książkę czytałam z zapartym tchem, śmiejąc się wraz z dorastającymi dziewczynkami i na własnej skórze przeżywając ich troski.

Na pewno zaskoczy Was fakt, że fabuła oparta jest na opowieściach rodziny autorki. Dla mnie to zawsze miły dodatek do historii, która od razu otrzymuje w moich oczach kilka dodatkowych punktów wiarygodności. Chociaż fabuła sama w sobie płynie swobodnym, powolnym rytem to nie ma mowy o nudzie podczas czytania - nie, kiedy polska wieś wyczuwa w powietrzu nadchodzącą wojnę a losy bohaterów usłane są pasmem licznych niepowodzeń i chwil ulotnego szczęścia. Tutaj uwielbia się każdego, za jego charakter i indywidualność oraz wyciąga na wierzch ponadczasowe wartości, które liczyły się zarówno w czasach, gdy rozgrywa się ta powieść, jak i teraz.
 
"Skrawek pola" to zachwycający, szczery i bardzo błyskotliwy obraz wsi z XX wieku. Kasia Bulicz-Kasprzak nie zawodzi ani przez moment i ponownie zabiera nas w sam środek wyjątkowej, niezapomnianej przygody. Tutaj emocje przeplatają się z prawdziwym życiem a po zamknięciu ostatniej strony pozostaje jedynie tęsknota za kolejnym tomem i dalszymi opowieściami o bohaterach.