sobota, 17 lipca 2021

"Wszystkie barwy marzeń" Natascha Lusenti

"Wszystkie barwy marzeń" Natascha Lusenti, Tyt. oryg. Al mattino stringi forte i desideri, Wyd. Literackie, Str. 264

Jakie barwy mają poranne marzenia?


Wybrać wakacyjną książkę nie jest łatwo, gdy dookoła nas pojawiają się historie lekkie, przyjemne i zabawne. Jednak w poszukiwaniu tej jednej jedynej, pomysłowej, oryginalnej i pozbawionej schematów sięgnęłam po propozycję od Nataschy Lusenti, która obiecywała mi wyjątkowe wrażenia z lektury.

To stosunkowo krótka, ale za to bogata w treść nostalgiczna historia, która ma w sobie mnóstwo uroku. Jest lekka jak wiatr, z przesympatyczną bohaterką na pierwszym planie i oryginalna w każdym calu. A to nie lada wyczyn, ponieważ autorka porusza się po strefie powieści obyczajowej, więc mamy typowe życie, które jednak zaprezentowano w nietypowej formie. I ja to w pełni kupuję!

Ogromnie polubiłam Emilię, główną bohaterkę, która właśnie wprowadziła się do kamienicy. Nikogo nie zna, ale za to pod ręką ma swoje dwa ukochane koty. To wystarczy, by mimo wszystko czuła się szczęśliwa, nawet jeśli za bagaż służy jej jedna torba. Emilia liczy, że to tutaj znajdzie swoje miejsce w świecie i ucieknie od tragedii, która ostatnio jest jej stałym towarzyszem. Jednak w jej sercu jest pustka, której nikt dotąd nie wypełnił Chcąc poczuć się chcianą, zamieszcza na tablicy ogłoszeń drobne teksty do anonimowych odbiorców. Nie spodziewa się, że tak subtelna forma przekazu wywróci jej świat do góry nogami.

To przepiękna powieść, w duchu potrzeby akceptacji, zrozumienia czy bycia kochanym. Losy Emilii stają się nam bliskie, ponieważ jej historia odzwierciedla nas samych, choćby w minimalnym stopniu. Podczas czytania wszystkie emocje uderzały we mnie ze zdwojoną siłą, bo równie dobrze ja sama mogłabym być w podobnej sytuacji. Autorka wspaniale manewruje paletą uczuć, tworzy wiarygodne tło, kreuje świadome wydarzenia i wrzuca w sam ich środek wspaniałą bohaterkę reprezentującą nas wszystkich, odrzuconych, porzuconych, zapomnianych, niechcianych, szukających pocieszenia w ramionach szczerej osoby, w uśmiechu innych, w zwykłym słowie.

"Wszystkie barwy marzeń" to idealny tytuł dla tej powieści, ponieważ o marzenia tutaj się rozchodzi. Te duże oraz te małe. Los Emilii są jedynie wstępem do tego co uwalnia w naszych głowach i sercach fabuła tej powieści, która jednocześnie jest subtelnym motywatorem do zmian w każdym czytelniku. Właśnie takie powieści kocham - dojrzałe, szlachetne, oryginalne. Takie, które chce się polecać każdemu bez względu na wiek czy oczekiwania, takie do których wraca się nie raz i nie dwa.

piątek, 16 lipca 2021

"Więcej niż przyjaciel" Kristen Callihan

"Więcej niż przyjaciel" Kristen Callihan, Tyt. oryg. The Friend Zone, Wyd. Muza, Str. 352

Gray nie przyjaźni się z kobietami. Tylko z nimi sypia. Do czasu aż poznaje Ivy.


Chociaż moje czytelnicze serce zawsze będzie galopować w stronę thrillerów i kryminałów to nigdy nie pogardzę dobrym romansem. Szczególnie latem, gdy upał na dworze wydaje się idealnie sprzyjać gorącym historiom. Jedną z przedstawicielek romantycznych opowieści jest Kristen Callihan, której drugi tom serii Game On idealnie wpasowuje się w moje aktualne potrzeby.

Autorka pisze w prostych słowach, nie zagłębia się w wątki, które są nam do niczego nie potrzebne, nie tworzy też pustych opisów. Jej romanse opierają się przede wszystkim na relacjach damsko-męskich, czytamy o towarzyszących bohaterom problemach oraz realizacji planów i chociaż wydaje się to mało interesujące to wierzcie mi na słowo - autorka zawsze potrafi wykreować postacie w pełni wiarygodne, których życie nie jest nam ani przez moment obojętne a tym samym nie przeszkadza brak wątków pobocznych, gdy cieszymy się z prozy życia ulubionych bohaterów.

Nie jest to książka oryginalna, więc przygotujcie się na schematy. Niestety. To właściwie jej jedyny minus jeśli podejdziecie do niej bez większych oczekiwań. Jednak mimo powielonych zdarzeń wciąż utrzymuję, że to idealna wakacyjna lektura dla wszystkich romantyczek, ponieważ czasami to co znane może być również wstępem do udanej przygody jak w tym przypadku, gdzie wielki łamacz serc uważa się za idealnego podrywacza do czasu, gdy na jego drodze staje pewna siebie, nie dająca się zwieść kobieta.

Gray i Ivy wydają się swoim całkowitym przeciwieństwem. On, gwiazda futbolu, nigdy nie pomyślał, że zaprzyjaźni się z córką swojego agenta. Ona, studiująca za granicą, nie spodziewała się, że nawiąże wirtualną początkowo przyjaźń z facetem, który groził, że rozbije jej różowy, ukochany samochód. Tak to się zaczęło a później było tylko lepiej, gdy w towarzystwie słownych przepychanek, zabawnych dialogów oraz romantycznych scen obserwowałam jak ta dwójka nawzajem doprowadza się do szału. I musze przyznać, że świetnie się bawiłam często uśmiechając pod nosem, bo Gray I Ivy stali mi się zaskakująco bliscy a chemia pomiędzy nimi idealnie podsycała atmosferę.

Nie będę Was oszukiwać ani wkładać Wam do głów, że to powieść inna niż wszystkie. O nie, to książka bardzo typowa, schematyczna i zmierzająca do oczywistego finału. Jednak czasami trzeba sobie powiedzieć: i co z tego? Wiemy jak smakują truskawki a i tak jemy je każdego lata, bo lubimy to co sprawdzone i idealnie wpisujące się w klimat za oknem. Tak samo jest z "Więcej niż przyjaciel", książką zabawną, uroczą i wciągającą, która wydaje się idealnym czasoumilaczem i przywołuje szczery uśmiech. A czasami więcej nie trzeba.