czwartek, 20 czerwca 2019

"Kolorowych snów" Monika Sawicka

"Kolorowych snów" Monika Sawicka, Wyd. Czwarta Strona, Str. 320

"Uśmiecham się do siebie dlatego, że się obudziłam."

Wystarczy chwila, by nasze życie odmieniło się całkowicie. Czasami są to zmiany na dobre. Jednak bywają takie, które wprowadzają jedynie smutek i żal. Czy można zatem się ich ustrzec?

Myślę, że fanom powieści obyczajowych książki Moniki Sawickiej nie są obce. Jeśli lubicie historie z morałem, dorosłe i życiowe a jeszcze nie mieliście okazji poznać żadnej książki tej autorki - polecam szybko nadrobić zaległości. Czeka na Was jej najnowsza książka, bardzo w stylu autorki, czyli poruszająca i odważna, mądrze napisana opowieść o życiu, które zawsze musi mieć ostatnie słowo.

Oto historia Natalii, zaledwie dwudziestoletniej dziewczyny, która sądziła, że całe życie dopiero przed nią. Odważna, silna i niezależna uwielbiała bawić się życiem, eksperymentować i tworzyć. Chciała robić coś, cokolwiek, co powoli jej uchwycić każdą chwilę dnia. Jednak pewnego dnia ktoś wydał na nią wyrok. Lekarz oznajmił diagnozę a ona nie wiedziała jeszcze z czym wiąże się termin białaczki. Wszystko zmienia się zatem, gdy dziewczyna rozpoczyna leczenie. Dawny czar prysł, nastała ponura rzeczywistość. I tylko od niej samej zależy czy załamie ręce poddając się chorobie. Jest wokół niej przecież mnóstwo ludzi, którym może pomóc.

Nie łatwy temat poruszony w tej powieści na początku budził moje wątpliwości. W końcu powstało już zdecydowanie zbyt wiele historii o chorobach ze smutnym wydźwiękiem a my, szczególnie latem, potrzebujemy radości i optymizmu. Niepotrzebnie jednak zwątpiłam w autorkę a może w Natalię, która od samego początku okazała się silną bohaterką otwartą na świat. Pierwsze słowa lekarza brzmiały jak wyrok, leczenie ją przytłoczyło i pierwsze etapy były naprawdę trudne. Dostrzegałam to wszystko co dzieje się z dziewczyną i nie mogłam powstrzymać wzruszenia. Ale to niej jest kolejna smutna opowieść do której potrzebujemy wyłącznie wielkie pudełko chusteczek. To dawka wielkiego optymizmu, który przeciwstawia się złu i pokazuje, że warto walczyć o siebie do samego końca.

Zrywając ze schematami, interpretując na swój sposób trudną tematykę autorka otwiera nam oczy i udowadnia, że to w nas samych leży determinacja. W wyjątkowy sposób przedstawiła mi historię Natalii, ujmując ją bardziej w postaci lekcji i przestrogi. Nie tylko dla mnie, bowiem w powieści pojawiło się wielu pobocznych bohaterów, którym dziewczyna mniej lub bardziej świadomie udzieliła pomocy. Okazało się, że jej nowa sytuacja oraz niegasnący chart ducha mogą być lekarstwem dla ludzi, którzy ją otaczają tym samym budując poczucie, że nie jest sama.

Poruszająca, magiczna, ponadczasowa powieść o ulotnym życiu. "Kolorowych snów" zaskakuje i zmusza do myślenia, chociaż jest to przede wszystkim powieść lekka i pełna uroku. Nie ukrywam, finał mocno mnie poruszył i chusteczki się przydały, ale to co zapamiętam z tej powieści to przede wszystkim wewnętrzna siła głównej bohaterki. Autorka spisała się na medal w piękny sposób poruszając ważne tematy i zmuszając na momenty do zatrzymania się w pędzie życia.

"Dziewczyna, którą znał" Tracey Garvis-Graves

"Dziewczyna, którą znał" Tracey Garvis-Graves, Tyt. oryg. The Girl He Used to Know, Wyd. Niezwykłe, Str. 313

"Przez całe życie czekałam na kogoś, przy kim mogłabym być sobą. Nigdy nie przyszło mi do głowy, że mogłam być kimś takim dla innej osoby."

Czasami nasze plany nie mają pokrycia w rzeczywistości. Podstępny los kryje w zanadrzu przyszłość, której nie chcieliśmy. Czy zatem można uniknąć rozczarowania i żyć tak, jak od początku zamierzaliśmy?

Oto historia miłosna, która wcale nie potoczyła się dobrze. Opowieść o akceptacji, oczekiwaniach i wielkich uczuciach, które zderzyły się z ponurą codziennością. Tracey Garvis-Graves w swojej powieści, która bazuje na gatunku New Adult, romansie oraz nucie historii obyczajowej nawiązała do wydarzeń z życia - tych smutnych i tych radosnych, budując dla swoich bohaterów niepewną przyszłość, a dla czytelników lawinę przeróżnych emocji.

Annika Rose zawsze czuła się inna niż jej rówieśnicy. Dlatego pozwoliła, by jej czas wypełniały książki i szachy a brak zrozumienia ze strony innych ludzi nigdy nie był problemem. Jednak pewnego dnia do klubu szachowego, którego jest członkinią dołącza Jonathan. Nowa znajomość zmienia wszystko w życiu dziewczyny. Okazuje się, że spotkała pierwszą osobę od dawna, która nie ma problemu z jej wycofanym zachowaniem a wręcz nietuzinkowy sposób bycia dziewczyny przyciąga chłopaka jak magnes. Odnajdując w sobie pocieszenie oraz zrozumienie otwierają drzwi miłości, która przychodzi nagle i gwałtownie. Jednak wspólna przyszłość o której obydwoje tak bardzo marzyli nie jest im pisana. Jedna tragedia rozdziela ich na dziesięć lat i chociaż dochodzi do nieoczekiwanego, ponownego spotkania nikt nie jest pewien, czy nie powrócą demony przeszłości.

Garvis-Graves wykreowała dynamicznych bohaterów, którzy zmieniają się wraz z biegiem fabuły. Niepozorna Annika i jej nowy przyjaciel na początku zaskarbiają sobie sympatię czytelnika jako nieśmiali, idealnie pasujący do siebie bohaterowie, których  los świadomie postawił na swojej drodze. Jednak gdy dorastają ich oczekiwania i sposób bycia zmieniają się tak, jak to bywa w przypadku każdego z nas - doświadczenia życiowe zweryfikowały ich plany oraz marzenia co odbiło się na sylwetkach obu bohaterów. Wciąż byli intrygujący, wciąż ich los nie pozostawał mi obojętny, ale to co fascynowało mnie najbardziej to właśnie ten płynny obraz przejścia od początku dorosłości do zapuszczania w niej korzeni.

Wydaje się, że to schematyczna opowieść, prawda? Pierwsze wielkie miłosne rozczarowanie, uroki prawdziwego życia, spotkanie po latach. Już to gdzieś kiedyś było i to nie raz. Ale jest w tej historii także urok, wewnętrzne piękno za które w dużej mierze odpowiada styl autorki a to wszystko nie pozwala choćby na moment myśleć o losach Anniki i Jonathana jako o wydarzeniach jednych z wielu. To indywidualna opowieść napisana z perspektywy obu postaci, wprowadzająca mnóstwo emocji, wyjaśniająca początek o raz sens tragedii, która ich dotknęła. Przyznaję, że nie mogłam oderwać się od tej książki i z każdą kolejno przerzucaną stroną żałowałam, że co raz bliżej do finału.

Ważne tematy, których nie boi się podejmować Tracey Garvis-Graves idealnei skomponowały się z wyjątkowym uczuciem, które na nowo zakiełkowało między bohaterami. Autyzm, depresja, odrzucenie, potrzeba akceptacji to jedne z wielu istotnych aspektów poruszanych w fabule. Ale nie szukajcie w niej burzowych chmur, prędzej promieni słońca! Jest tutaj mnóstwo uroku, radości, szczęścia oraz emocji obok których nie sposób przejść obojętnie. Takiej powieści dawno nie czytałam a właśnie takiej potrzebowałam.