sobota, 2 lipca 2016

"Dziecioodporna" Emily Giffin

"Dziecioodporna" Emily Giffin , Tyt. oryg. Baby Proof, Wyd. Otwarte, Str. 392

"Życie z pewnością nie układa się tak, jak sobie wyobrażasz, kiedy jesteś dzieckiem i snujesz wspaniałe marzenia o dorosłości."

Claudia, trzydziestopięcioletnia bohaterka, mieszka w Nowym Jorku. Jako redaktorka cenionego wydawnictwa może pochwalić się wysokim uznaniem wśród przyjaciół i pracowników. Więc gdy pewnego dnia poznaje Bena, wydaje się że to mężczyzna jej marzeń: wyjątkowy, kochany i przede wszystkim - tak jak ona nie chce mieć żadnych dzieci. Więc tuż przed ślubem podejmują wspólną decyzję: tylko oni, nikt więcej, aż do końca życia.

Jak sami wiecie, nie ma ciekawej historii bez nieoczekiwanego (a może właśnie oczekiwanego?) obrotu sprawy. Ben i Claudia to bohaterowie przede wszystkim nastawieni na własne szczęście. Zarówno ona, jaki i on nie chcą by w ich życiu pojawiło się rozpłakane dziecko, które skreśli ich szczęście i życiową karierę. Główni bohaterowie marzą o tym, by wyciągnąć z życia jak najwięcej, żyjąc w przekonaniu, że dziecko nigdy nie pozwoli im na realizację wybranych celów. Jednak są momenty w życiu każdego z nas, kiedy jedno wydarzenie wydaje się kluczowe w dalszej przyszłości. Pewnego dnia za sprawą dziecka przyjaciół Ben nieoczekiwanie zmienia swoją decyzję i namawia żonę do tego, by jednak zostali rodzicami. Tylko, że Claudia tego absolutnie nie chce. Czy niepisana, przedślubna umowa ma jakieś znaczenie?

Tym razem książka Giffin różni się od pozostałych. Chociaż nawiązuje do życiowego, rodzinnego tematu, to głęboka analiza głównych bohaterów gdzieś mi uciekła. Odniosłam wrażenie, że autorka skupiła się na samym temacie kryzysu w małżeństwie i zapomniała o tym, że bez emocji targających bohaterami sam czytelnik nie będzie mógł całkowicie zaangażować się w fabułę. W dodatku Claudia ze swoją próżnością i zaawansowanym egoizmem była momentami naprawdę irytująca. Giffin potrafi jak mało kto na podstawie życiowego tematu nakreślić ważny problem społeczny z całą interpretacją otoczenia. Tego właśnie w tej książce mi zabrakło - pojawiła się ciekawa historia, bohaterowie do lubienia i nielubienia, ale jednak gdzieś to wszystko w końcowym rezultacie się rozmyło i nawet temat niechęci do dzieci uciekł na plan dalszy ustępując miejsca problemom w małżeństwie i kryzysowi. Na całe szczęście tło wydarzeń uratowało fabułę: autorka w bardzo intrygujący sposób wykreowała drugoplanowe postacie, ich podejście do sprawy i różnorodność motywów, którymi kierowały się w życiu.

"Dziecioodporna" to do tej pory jedyna książka autorki, która mnie trochę wynudziła. Nie chodzi tutaj o styl Giffin, bo ten jest bez zarzutu, ale temat tym razem wydał mi się płaski i nijaki. Przestrzegam wszystkich - autorka pisze rewelacyjne historie i ta również jest ciekawa, ale wypada blado na tle jej pozostałych książek. Dlatego obecną lekturę polecam przede wszystkim czytelnikom, którzy wiedzą już na co stać Giffin.

piątek, 1 lipca 2016

"Coś niebieskiego" Emily Giffin

"Coś niebieskiego" Emily Giffin, Tyt. oryg. Something Blue, Wyd. Otwarte, Str. 384

"Miłość i przyjaźń. To one czynią z nas ludzi, którymi jesteśmy. A jeśli pozwolimy, potrafią nas również zmienić."

"Coś pożyczonego" to kontynuacja historii "Coś niebieskiego". I o ile ta druga zdobyła moje wielkie uznanie, to ta obecna zrobiła w mojej głowie totalną rewolucję. Dlaczego?  Kontynuacja serii to opowieść nie z perspektywy Rachel, którą ogromnie polubiłam, a Darcy - bohaterki pełnej sprzeczności i egoistycznych zapędów. Trochę żałowałam, że Giffin nie podjęła się historii z perspektywy drugiej bohaterki, ale nie ma tego złego: mogłam poznać Darcy trochę bliżej i co zaskakujące: historia na nowo wywarła na mnie duże wrażenie. Po całej fabule mam wrażenie, że lubię Darcy jeszcze mniej niż na samym początku.

Niewielu autorów potrafi sprawić, że nie przepadając za główną bohaterką mogę śmiało napisać: ta książka należy do grona moich ulubionych. Nie ma co ukrywać, Darcy to wielka jędza, zazdrośnica i egoistka. Kobieta ma wszystko - urodę, pieniądze, tylko jakby rozumu jej brakuje, a nie piszę tego ze złośliwości, a po dogłębnej analizie jej zachowań. Dopiero teraz Darcy ma poczucie tego co straciła i - przede wszystkim - tego czego nie potrafiła docenić. Zaczyna dostrzegać na własnej skórze brak miłości i przyjaźni, która kiedyś była dla niej powodem do rywalizacji, a dziś uczy ją gorzkiego smaku samotności. 

Nie trudno zaangażować się w analizę postaci Darcy, bo jej kreacja sama kusi czytelnika do tego, by pozastanawiać się nad jej życiem. W dodatku sama autorka pisząc swoje książki za każdym razem angażuje się w to jak tylko może, co też widać w końcowym efekcie.  To kolejna dopracowana i rozplanowana historia, która dla miłośników powieści obyczajowych i romantycznych - oczywiście tych bardziej wartościowych - okaże się naprawdę dobrą historią. Darcy nie potrafiąc odnaleźć się w nowej sytuacji w końcu podejmuje decyzje - wyjeżdża do Londynu, gdzie mieszka jej stary przyjaciel Ethan.  Nie jest trudno się domyślić, że to dopiero początek przygód, jakie na nią czekają. A co najciekawsze - również główna bohaterka w końcu zaczyna się zmieniać, co cieszy nie tylko samego czytelnika, ale i otaczających kobietę bohaterów.

To niesamowite jak mądrze i emocjonalnie można napisać tak oczywistą historię. Absolutnie nie chcę tutaj w żaden sposób obrazić autorki, ale temat który podjęła w gruncie rzeczy jest przecież banalny. Ale za to opisany z serem i takim zaangażowaniem, że aż brakuje mi słów którymi mogłabym opisać jak wielką szkołę życia dostałam dzięki historii Darcy i Rachel.

Cykl Coś pożyczonego:
Coś pożyczonego | Coś niebieskiego